
Fuks czekał cierpliwie na właścicieli. Najpierw na jezdni, by nie przeoczyć ich przyjazdu. Każdy ciemny samochód budził w nim nadzieję na powrót do domu, bo zrywał się i biegł w jego kierunku. Z czasem przeniósł się na pobliski parking.
Po kilku tygodniach ktoś zgłosił w schronisku na ul. Gilowej, że na Rakowie koczuje pies. Pracownicy przyjechali i zabrali Fuksa. Rok temu kundelek został adoptowany. Uciekał jednak raz po raz od swej nowej rodziny, by wracać na parking i czekać na starych właścicieli. Nowi się poddali. Pies wkrótce znowu trafił do schroniska, odwieziony tam przez straż miejską.
– Był bardzo sprytny, korzystał z każdej okazji, by próbować ucieczki – opowiada Urszula Paliga, kierowniczka schroniska z ul. Gilowej. Wreszcie mu się udało i znowu wrócił na Łukasińskiego.
Mieszkanka, która go tam dokarmiała, opowiedziała o losach psa częstochowiance pomagającej zwierzętom – pani Małgorzacie.
– Kiedy usłyszałam tę historię, pomyślałam, że to najlepszy przykład na to, czym jest psia miłość i wierność – mówi częstochowianka. – Zdecydowałam się pomóc Fuksowi. Z opowieści pani, która go dokarmiała, wynikało, że w ostatnich tygodniach pies był już bardzo zmęczony i zrezygnowany. Rzadziej reagował na przejeżdżające auta. To po prostu złamane serce.
Pani Małgosia umieściła psa tymczasowo w płatnym hoteliku dla zwierząt, gdzie ma ciepły kąt i opiekę weterynaryjną – miesiące tułaczki odbiły się na jego stawach.– Fuks rozpaczliwie potrzebuje człowieka – apeluje pani Małgorzata. – Proszę ludzi z sercem, by dali Fuksowi dom. Jestem pewna, że nie wróci na parking, gdy poczuje, że jest naprawdę kochany i potrzebny. Ma już około 10 lat, proszę, pomóżmy mu spędzić ostatnie lata w bezpiecznym i pełnym miłości otoczeniu.
Pobyt w hoteliku to duże koszty, a pani Małgorzata opiekuje się wieloma zwierzętami. Jeśli Fuks nie znajdzie domu, będzie musiał wrócić do schroniska.
Kontakt w sprawie adopcji: tel. 784 699 029.